jeszcze kiedy wychodzimy na parkiet, mam wrażenie, że tu nie pasuję, nie pasujemy do siebie. tak gdzieś dopiero po trzeciej szybko wypitej lampce wina przestaję być sztywna, uśmiecham się i oddaję muzyce.
kiedy przyjadę do trt, pójdziemy potańczyć. jak kiedyś.